ZSO- szkołą dobrego wyboru!::100% zdawalności egzaminu maturalnego w 2012 i 2013 roku :)))

Aktualności

18 grudnia 2017 08:35 | Aktualności

POBYT W FORCIE VII

Uczennice klasy maturalnej wraz z wychowawczynią Panią Wiolettą Radomską wybrały się 1 grudnia pociągiem do Poznania. Wyjazd dotyczył warsztatów polonistyczno-historycznych na temat „Literatura fortowa – więźniowie jako literaci”, które odbyły się w pierwszym obozie nazistowskim na ziemiach polskich. Pani przewodnik oprowadziła nas po Forcie VII, przybliżając szczegółowo jego historię. Stawiając pierwsze kroki w tym miejscu, towarzyszył nam lekki niepokój i dreszczyk emocji.

24992200_1797634120308118_1325951904_n_wynik.png

Pierwszy obiekt, który zwiedziłyśmy, znajdował się w lewym skrzydle obozu. Była to cela, w której mieściło się ok. 40 osób. Obejrzałyśmy tam wiele pamiątek przyniesionych przez byłych więźniów Fortu VII lub odnalezionych po likwidacji obozu. Szczególną uwagę przykuł różaniec  z chleba wykonany przez Józefa Fryszkowskiego. Odmówił On sobie racji żywnościowej, która na te czasy i warunki była niewielka (wręcz głodowa), by móc się modlić. Kolejnymi rzeczami, które szczególnie zapadły nam w pamięć, były bicze i łańcuchy, którymi katowano i znęcano się na więźniach. Następnym punktem zwiedzania Fortu była cela, w której więziono duchownych. W pierwszym momencie ogarnęło nas przerażenie, ponieważ rekonstrukcja obrazowała postacie tam znajdujące się, które wyglądały jak prawdziwe. Przewodnik opowiedział nam, że ludzie, którzy się tam znajdowali, nie wiedzieli, co ich czeka każdego dnia („naturalna” obozowa codzienność). Później zobaczyłyśmy tych samych ludzi na ścianie śmierci. Była to bardzo drastyczna inscenizacja. Widziałyśmy też cele pojedyncze, a także schody, który służyły do tortur. Byłyśmy również w gazowni. Było to miejsce, w którym Niemcy hitlerowscy rozpoczęli masową zagładę chorych psychicznie. Kolejnym punktem zwiedzania była cela 58, gdzie kiedyś funkcjonowała prochownia. Obecnie znajduje się tam wystawa pamiątek z różnych nazistowskich obozów.  Szczególną uwagę zwróciłyśmy na zdjęcie głowy Cygana, pasiak z Auschwitzu i cegiełki z podpisami więźniów (obozowe grypsy). Zdjęcia na murach Fortu były bardzo przerażające, szczególnie, gdy przedstawiały wychudzonych obozowiczów czy rozstrzelane ciała. Byłyśmy też pod ścianą śmierci, gdzie teraz znajduje się miejsce pamięci. W tej ścianie nadal jednak widnieją bardzo wyraźne ślady po kulach. Później zwiedziłyśmy umywalnię, która służyła również do tortur. Następnie obejrzałyśmy wystawę i imitację szpitala psychiatrycznego. Zapoznałyśmy się z wystawą poświęconą tzw. "poznańskiej piątce", której do końca towarzyszyła wiara. Po zwiedzaniu rozpoczęłyśmy warsztaty polonistyczne. Omówiłyśmy z Panią Przewodnik i Panią Wiolettą Radomską wiersz więźniarki Ireny Bobowskiej, która mimo kalectwa, mówiła: "Wszystko będzie dobrze...". Szczególnie wzrusza to w sytuacji, w jakiej postawiona została w obozie – zabrano jej wózek inwalidzki i bez względu na podłoże musiała pełzać, by się przemieszczać. Natomiast jej twórczość jest niesamowicie optymistyczna i pełna nadziei na lepsze jutro. Drugim lirykiem, którą opracowałyśmy, był "Hymn fortowy" – wzywał on do walki i dawał nadzieję na powrót do domu. Literatura ta przybliżyła nam obraz Fortu i wzbudziła wiele refleksji, którymi na zakończenie warsztatów podzieliłyśmy się. Pobyt w tym ciekawym i zarazem strasznym miejscu bardzo nam się podobał. Skłonił nas do refleksji nad własnym życiem. Nauczyłyśmy się, że trzeba chwytać dzień i cieszyć się z tego, co mamy. Żyjemy w kraju, który jest zbudowany na przelanej krwi tamtych ludzi.  Została nam przybliżona historia, która działa się blisko nas. Będąc w obozie, próbowałyśmy sobie wyobrazić, co wydarzyło się w tamtych czasach. Ale to tylko próba, ponieważ pełni bestialstwa i okrucieństwa nie da się wyobrazić. Zdjęcia, które robiłyśmy, nie oddają emocji, jakie nam towarzyszyły, przebywając w murach obozu nazistowskiego. Czułyśmy niemą, cichą i pokorną obecność więźniów, którzy tam cierpieli. Miałyśmy wrażenie, że osoby, które straciły życie w tym miejscu, błąkają się wśród nas. Z niecierpliwością czekamy na otworzenie prawego skrzydła tego miejsca. Dziękujemy za to, że mogłyśmy doświadczyć takich przeżyć. Wychodząc z obozu, pożegnał nas kot, który według zdania przewodnika (chcącego na zakończenie chociaż trochę rozładować poważną atmosferę) może być wcieleniem gestapowca…

Autorki tekstu: Marta Damazyn, Zuzanna Glapa

Przeczytano: 190 razy. Wydrukuj|Do góry

POBYT W FORCIE VII